Koronafobia, czyli jak COVID-19 poszerzył nomenklaturę zaburzeń lękowych

Czy strach przed zarażeniem koronawirusem może przybrać wymiar fobii? Czy następne pokolenia będą panicznie bać się pandemii i lockdownu?

Koronawirus zostanie z nami na zawsze. Choćby w naszej świadomości, bo ci, którzy go doświadczyli lub przyszło im żyć w czasach pandemii, nie zapomną lockdownu, fali zwolnień, zgonów i zachorowań. Czy pandemia COVID-19 przerodzi się w fobię przed koronawirsuem, a może takie zagadnienie już istnieje?

Gdy w marcu cały świat pogrążył się w lockdownie, ludzie bali się, że zachorują. Sami. Ich dzieci. Rodzice. Przyjaciele. W miarę postępu pandemii strach nie obejmował jedynie zdrowia i życia. Rozchodziło się także o inne aspekty codzienności, jak praca, kredyt, rozrywka, podróże i wolność jednostki. Z tygodnia na tydzień okazywało się, że Woody Allen miał cholerną rację mówiąc: "Chcąc rozśmieszyć pana Boga, opowiedz mu swoje plany na przyszłość". Bo pandemia działa tak, że nie zaplanujesz nic. Weekendu. Wakacji. Nawet zakupu butów, bo nie każdy na ślepo zamówi je z sieci. Ot tak, bez mierzenia.

Gdy przeszła pierwsza fala pandemii, gospodarka się rozmroziła, pozornie wróciliśmy do normalności, a raczej do zupełnie nowej codzienności. W której nosi się maseczki, na wejściu do pracy dezynfekuje ręce i z przerażeniem patrzy się na kaszlącego kolegę. Co więcej, ucieka się, gdzie pieprz rośnie, gdy z L4 wróci już "ozdrowieniec". Powiedzmy to wprost, ale problem ze stygmatyzowaniem chorych też już mamy.

Coś nam również wyrosło z tyłu głowy - strach przed tym, że to wszystko się powtórzy. Świat spowije się w lockdownie i stracimy to, co nam jeszcze zostało. Zresztą ten strach został mocno utrwalony tuż na jesień, kiedy to, czego obawiali się ludzie, nadeszło, czyli fala 2.0.

Zobacz: Terapia online w czasach koronawirusa. Jak SARS-CoV-2 zmieni terapię online?

Czy koronafobia istnieje?

Na razie termin koronafobia jest całkowicie potoczny i nie znajdziesz go w żadnej oficjalnej klasyfikacji zaburzeń. Ale wystarczy się obejrzeć dookoła, by zobaczyć, że ludzie żyją w strachu przed SARS-nCOV-2 i jego skutkami, bo bywają osoby, które nie obawiają się samego COVID-19, ale i tego, co robi on ze światem.

Koronafobia to nic innego jak lęk przed niepewną przyszłością, brakiem kontroli i ograniczeniami, do których ludzie przyzwyczajeni nie są. Nie brakuje przypadków, w których na myśl o tym całym cyrku uaktywniają się procesy fizjologiczne jak pocenie, drżenie, duszności i przyśpieszenie akcji serca. Wypisz, wymaluj fobia. Podejrzewać można, że osób, które będą lękać się lockdownu i kolejnej pandemii będzie coraz więcej.

Generalnie w nomenklaturze fobii i lęków już istnieje nozofobia, czyli strach przez zachorowaniem, zatem w tym miejscu można by umiejscowić coś, co roboczo nazywamy koronafobią. To, o czym należy pamiętać w tych pandemicznych czasach, to zdecydowanie higiena i dystans i... relaksacja, z której można czerpać garściami - joga, medytacja, ćwiczenia relaksacyjne czy trening autogenny Schultza.

Czy koronafobia istnieje?


Zdjęcia:

Photo by Mufid Majnun on Unsplash

Photo by Medakit Ltd on Unsplash

Photo by Mufid Majnun on Unsplash

blog
Zobacz również